Może na sam początek przeproszę za moją dość długą nieobecność na blogu. Mam w szkole teraz zamieszanie przed egzaminami, nauczyciele z każdego przedmiotu zadają po milion zadań na następny dzień w ramach powtórki (nie będę się wypowiadać jak bardzo bez sensu jest powtarzanie materiału z 3 lat w tydzień...). Dodatkowo przez całą przerwę świąteczną pogoda nie dopisywała, oferując nam wszystkie cztery pory roku co godzinę. Oczywiście to jakaś złośliwość sił w moim kierunku, bo mam całą masę nowych rzeczy do pokazania Wam w stylizacjach. Ehh, mam nadzieję, że wytrzymacie ten czas do egzaminów bez takich notek na blogu, abym później mogła znowu działać tu ze zdwojoną siłą. :D

Dzisiaj mam dla Was post niewymagający ode mnie wychodzenia z domu (na całe szczęście). Opowiem Wam trochę o mojej codziennej pielęgnacji twarzy. Wszystkie kosmetyki podane niżej są godne polecenia, ale nie twierdzę, że u Was sprawdzą się tak dobrze jak u mnie. Jestem posiadaczką cery mieszanej, warto podkreślić to na wstępie.
Na sam początek zmywam dokładnie cały makijaż płynem micelarnym z Białego Jelenia (tę czynność wykonuję tylko wieczorem). Używam go od jakiegoś czasu i jestem z niego bardzo zadowolona. Nie ma trudności ze zmyciem makijażu, nie wysusza i nie podrażnia mi oczu, z czym ostatnio miałam problem używając płynu z Ziaji.
Następnie myję twarz żelem peelingującym z Nivei. Ten produkt uwielbiam, jest moim ulubieńcem razem z tonikiem już od dobrego roku i póki co nie zamierzam zamieniać ich na nic innego. Świetnie oczyszcza twarz.
Dwa razy w tygodniu staram się dokładniej oczyszczać całą twarz (po wcześniejszym umyciu jej żelem) z pomocą peelingu drobnoziarnistego z Perfekty, który jest absolutnie genialny i chyba każdemu już dobrze znany; oraz maseczką oczyszczającą z Ziaji. Oba te produkty używane za często mogą bardziej zaszkodzić niż zadziałać, więc należy pamiętać, aby nie przesadzić z częstotliwością ich używania.
Następnie przemywam całą buzię tonikiem z Nivei, który przywraca skórze odpowiednie pH i nakładam krem nawilżający z popularnej serii Liście Manuka z Ziaji. Bardzo go lubię, bo świetnie nawilża i wyrównuje koloryt skóry, więc wielki plus za to dla niego. Wcześniej używałam kremu z Loreal, zamierzam znowu zaopatrzyć się w niego latem, ponieważ jest lżejszy od tego z Ziaji.
Od czasu do czasu na jakieś drobne niedoskonałości, których na szczęście nie mam prawie wcale używam serum punktowego Siarkowa Moc.
Wszystkie produkty kupuję w rossmanie. Jeśli chodzi o cenę, to nie są drogie. :) Kosztują od 10 do 20zł.
W następnej notce przyjdę już do Was z recenzją książki Zoelli, którą ostatnio otrzymałam. Słyszeliście już o niej? :)
Mam nadzieję, że post się spodobał! Miłego wieczoru, paa♥