20 August 2013

autobiografia

♥ ♥ ♥
Urodziłam się w szpitalu. Dokładnie w 1999 roku w Radomsku. Do pierwszego życia prowadziłam tryb jedząco-śpiący. Gdy skończyłam ówczesne zajęcia zajęłam się głównie ekstremalną jazdą w chodaczku, która sprawiała, że moim rodzicom krew stawała w żyłach. Nie dziwmy się więc, że chodak po roku nie nadawał się do jakiegokolwiek użytku. I tak pewnie myślicie, że po tych przeżyciach zajęłam się czymś bardziej normalnym dla osób w moim wieku? Otóż nie. Kiedy miałam 4 lata odezwał się we mnie wielki talent architektoniczny - zaczęłam budować domki z koców pod moim małym biurkiem (bo nie sądzę, że pół metra to było dużo, teraz moje krzesło jest dwa razy większe). Dzięki moim przejawom artystycznym (bo domki były tak piękne, że nawet nie potraficie sobie tego wyobrazić) moja mama miała dodatkowe zajęcie, bo o ile zbudowanie takiego domku jest fajne to złożenie niekoniecznie. Oprócz wyżej wymienionego zajęcia razem z moją przyjaciółką zbierałyśmy gazetki o Kubusiu Puchatku i Księżniczkach (w późniejszym czasie również Witch). Czasem zadaję sobie pytanie: jak mogłyśmy czytać jedną historyjkę po dziesięć tysięcy razy? Wracając do tematu; przez nasze gazetki powstawały między nami kłótnie o to, która jest ciekawsza (no bo jak można uważać, że bogate dziewczyny w różowych sukienkach są takie fascynujące?). Po jakimś czasie moda na gazetki minęła, a my zaczęłyśmy zbierać karteczki oraz (w tym przypadku tylko ja) z wielkim zafascynowaniem oglądać Pokemony. I o ile moja mama nie miała nic przeciwko karteczkom, to Pokemony doprowadzały ją do białej gorączki. Rodzice często nie rozumieją dzieci. I to właśnie na tym skończyły się najbardziej beztroskie lata mojego życia.
Kiedy mama pewnego dnia zapakowała mi zeszyt, dwie książki i kanapkę do plecaka i zaprowadziła do budynku (gdzie dorośli gromadzą dzieci wbrew ich woli), który okazał się szkołą byłam dość przerażona. Jednak jak się okazało - zerówka wcale nie była taka zła jak się wydawało. Zawsze nie mogłam się doczekać kiedy do niej pójdę, a nawet chciałam być pierwszą ze wszystkich. A po co? A po to, żeby 'zaklepać' najładniejszego misia i wózek (co dla nas - dziewczyn w wieku sześciu lat było najważniejsze) i skorzystać z kredek dopóki ktoś do nich nie nasika. Zdarzało się to kilka razy (zwłaszcza jednej osobie, z którą teraz chodzę do klasy)  chociaż toaleta była dwa metry od naszej sali. Musicie też wiedzieć, że w pierwszy dzień zerówki przyprowadziłam do domu koleżankę - jedną z moich ówczesnych najlepszych przyjaciółek, z którą koleguję się do dziś. Po ukończeniu klasy zerowej poszłam do pierwszej, potem drugiej... No i tu zdarzyło się jedno z najważniejszych wydarzeń w moim życiu. W domu był remont, więc wyszłam na podwórko i znalazłam malutkiego kotka! Od razu zabrałam ją do mieszkania. Remont automatycznie został przerwany. Domownicy pokochali kotkę od pierwszego wejrzenia. Jest z nami do dnia dzisiejszego (chociaż o 4 kg większa). Nazywa się Psotka. <klik> Dalsze lata były mniej interesujące, ciągle szkoła. Na szczęście miałam fajną klasę więc nie było najgorzej. W klasie 1 gimnazjum nasza stara klasa została rozdzielona do czterech różnych klas pierwszych (niestety!). Moja nowa klasa to 1c. Na szczęście trafiłam do niej z moją najlepszą przyjaciółką (tą od księżniczek - możliwe, że znacie ją jako Zuza). Jak narazie najbardziej interesuję się fotografią i moimi zwierzętami. Dodam, że moim znienawidzonym przedmiotem szkolnym jest fizyka. Chociaż o dziwo mam z niej dobre oceny. Ciekawe czemu....


Hej! Trochę jestem poirytowana, bo piszę ten post 2 raz, bo mój tablet postanowił go za pierwszym razem skasować... No, ale w każdym razie :D Jest to moja autobiografia (no bo przecież nikt się nie domyślił). Mam zawarte w niej może tylko 1/4 ważniejszych wydarzeń z mojego fascynującego życia, ale ja mogę pisać i pisać, bo uwielbiam to robić, więc ograniczyłam się do takiej ilości, bo nie chciałam Was zanudzić na śmierć ^^
Mam nadzieję, że post się podobał. Jest dość oryginalny, u żadnej blogerki nigdy takiego nie widziałam. Ale chcę to zmienić. Jeśli tylko chcecie napiszcie własną autobiografię i wyślijcie mi link w komentarzu, z wielką chęcią poczytam :D Także czekam.
A co sądzicie o mojej? :)

Pees. Tak jak wspomniałam powyżej, bardzo lubię pisać i teraz tworzę swoje fanfiction :> Prawdopodobnie utworzę bloga na którym będę publikować opowiadanie ^^ chcielibyście poczytać?

19 August 2013

zdjęcia znad morza (1)

Hej, hej!
Dzisiaj rano niestety wróciłam już z wakacji. Chętnie bym tam została na dłużej, ale wszystko co dobre, szybko się kończy i znowu jestem w domu. Przez ten czas bardzo wypoczęłam. Jedyną rzeczą, która zakłóciła mi ten spokój był nawał pytań "kiedy wpis?". Wiem, że miałam dodawać w tym czasie posty, ale zrozumcie, nie miałam na to ochoty. Nie pojechałam tam po to, aby siedzieć na internecie, tylko żeby odpocząć. A poza tym blog to moje hobby i pisanie na nim ma mi sprawiać przyjemność, a nie na odwrót. Więc proszę Was, następnym razem pomyślcie i nie miejcie do mnie pretensji o to, że nie dodałam posta w wyznaczonym terminie, bo najwyraźniej miałam jakiś ważny lub mniej ważny powód, dlaczego tego nie zrobiłam. Ale z drugiej strony, to miłe, że tak czekacie na nowe wpisy! \^.^/
Teraz dodam Wam zdjęcia, uwaga, są pomieszane. Kilka jest z Gdańska, jakieś z hotelu, Abi i danbo, ale wolałam je tak pomieszać niż w każdym poście dodawać jakieś o tej samej tematyce, bo to błoby nudne :)
Napiszcie mi w komentarzach co o nich sądzicie ^^




















Czekają Was jeszcze 2 zdjęciowe posty, chociaż mam teraz tak dużo pomysłów na inne notki, że sama nie mogę się doczekać ^^
I znowu na sam koniec dziękuję za 77 obserwatorów i 61 komentarzy pod ostatnim wpisem. Po raz kolejny powiem Wam, że jesteście świetni :) Oby tak dalej.
Dobranoc!

4 August 2013

podróż

Siemka!
Od kilku dni nie pisałam, wiem, ale miałam w domu lekkie zamieszanie związane z wyjazdem nad morze i nie miałam czasu. Dzisiaj już jestem na miejscu, w miejscowości Rowy. Przyjechałam tu o jakiejś 13:30, więc po rozpakowaniu poszliśmy zjeść i przejść się po plaży. Porobiłam kilka zdjęć, ale nic rewelacyjnego, ponieważ jestem zmęczona. Jutro z kolei będzie ich bardzo dużo!







Zdaję sobie sprawę z tego, że na żadnym zdjęciu nie ma mojej twarzy, za to moje nogi występują trzy razy. Jutro na pewno zdjęcia będą ciekawsze, haha :D
I dziękuję Wam za 60 obserwatorów i 40 komentarzy pod ostatnim wpisem. Jesteście niesamowici ♥♥♥
Liczę na równie dużą ilość tutaj, haha!
No i oczywiście, teraz lecę na Wasze blogi :)

31 July 2013

happy birthday

Dzisiaj jest dość nietypowa data, myślę, że każda Potterhead wie o co chodzi. Jest 31 lipca. Urodziny Harrego Pottera i J.K. Rowling! I nagle powracają wspomnienia. Pamiętam gdy po raz pierwszy sięgnęłam po tom "Harry Potter i Kamień Filozoficzny", odmieniło to moje życie w pewnym sensie. Teraz czytam wszystko od nowa i aż czasem robi mi się smutno, że jest tylko siedem części. I koniec. Nie ma nic dalej. Tak bardzo chciałabym żeby ta magia opisana w książkach była naprawdę. Chociaż jest, w sercach Potterhead. Pani Joanne, odmieniła Pani świat!






Home, Sweet Home
Pozwolę sobie skopiować pewien tekst, który napisała Diana Armstrong na stronce na facebooku: "Lord Voldemort wiecznie żywy, bitches."

"Happy Magical B-Day J.K Rowling. I want to thank you for my awesome magical childhood. For all the things that characters from HP have taught me. Thanks for all the thing you have done to me and to the whole world. You helped me stay strong in this worldl. I will never forget. And when my children will find me reading HP again and ask me "After all this time?" my answer definitely will be "Always". "

Wzruszyłam się czytając to...

~~~~
Planowałam na dzisiaj inny post, ale dodałam ten, jutro pojawi się ten planowany.