Hej, hej! Dzisiaj przychodzę do Was z postem o moim codziennym makijażu. Nie używam oczywiście tych kosmetyków wszystkich na raz, często do szkoły nie nakładam też podkładu, ale na zdjęciach starałam się pokazać rzeczy, których używam najczęściej. Każda z nich jest już u mnie długo i z góry mogę Wam je polecić, bo przynajmniej na mnie sprawdzają się rewelacyjnie. :)
I pamiętajcie, to że u mnie kosmetyki te działają dobrze, nie znaczy, że u Was również tak będzie. Każda cera jest inna, więc produkty takie jak podkład/puder musicie dobrać indywidualnie, czasami testując po drodze ich całą masę.
Zacznę może od samego początku, czyli od bazy. Jest ona firmy Dermacol, w zasadzie to pierwsza baza jaką mam, po prostu potrzebowałam czegoś, a tą znalazłam w domu i bardzo polubiłam. Dzięki niej makijaż utrzymuje się na twarzy o wiele dłużej, jest bardziej trwały. Eliminuje ona również efekt późniejszego 'świecenia się'. Nie używam jej codziennie, czasami tylko, kiedy wybieram się na sesje.
Podkładem, którym już dawno chciałam się tutaj pochwalić i polecić jest Affinimat od Maybelline. Spełnia on moje wszystkie oczekiwania! Świetnie wyrównuje koloryt twarzy i matuje, nie pozostawiając przy tym efektu maski. Nie jest on za to mocno kryjący, więc nie sprawdzi się u osób, które w podkładzie szukają właśnie tego.
Korektory posiadam dwa. Pod oczy używam Affinitone Maybelline, który bardzo dobrze rozświetla (jego krycie tak jak w przypadku podkładu jest średnie). Na drobne niedoskonałości używam korektora z Oriflame, konkretnie tego najciemniejszego.
Bardzo lubię kosmetyki z Maybelline, świetnie się one u mnie sprawdzają, dlatego puder też mam z tej firmy. Działa on tak, jak powinien działać puder; matuje i utrwala makijaż. Nie mam mu nic do zarzucenia, bo spełnia swoją rolę, ale gdy tylko go wykorzystam, z racji bardzo pozytywnych opinii zakupię Stay Matte z Rimmel.
Rzadko kiedy używam różu i bronzera, bo zwyczajnie rano przed szkołą nie chce mi się robić takiego makijażu, ale mając już chwilę wolnego czasu sięgam po jaskrawo różowy róż z Sephory i różo-rozświetlacz z Hean. Jeśli chodzi o trwałość to zdecydowanie pierwszy wygrywa, potrafi wytrzymać wszystko! Bronzera swojego nie posiadam, kiedy mam potrzebę, aby go użyć podkradam jakiś mamie (z którą i tak bardzo często dzielę się kosmetykami! :D).
Do różu używam pędzla z numerkiem 40 z Sephory, a do pudru największego jaki w Sephorze chyba jest; numer 49. Cienie na oczy nakładam za to jakimiś starymi pędzelkami, które są świetne i żałuję, że nie znam ich firmy, bo są naprawdę godne polecenia.
Do podkreślania moich bardzo jasnych brwi używam kredki Isadora. Próbowałam z kilkoma woskami i cieniami, ale jednak najwygodniej pracuje mi się właśnie z tą kredką. Daje ona bardzo naturalny efekt.
Przechodząc do oczu; posiadam dwie małe zestawy cieni z Avonu i jeden (zdecydowanie mój ulubiony) z NYX. Są one w jasnych, beżowo-brązowych odcieniach, ale póki co nie wykonuję makijaży z użyciem innych cieni, więc te w zupełności mi wystarczają do rozświetlania i powiększania oka.
Ostatnio powróciła do mnie faza na kreski robione eyelinerem i zbieram się cały czas do kupna jakiegoś nowego, bo te które posiadam są już na wyczerpaniu, zwłaszcza ten w pisaku. Oba moje eyelinery są z Miss Sporty i to chyba jedyne rzeczy, których Wam dzisiaj nie polecę, bo ten z pędzelkiem bardzo wolno zasycha (przez co odbija się na całej powiece), a gdy już zaschnie - szybko się osypuje, natomiast drugim trzeba się nieźle namachać, aby kreski wyszły wyraźne.
Kiedy nie mam czasu robić kresek (znowu powracam do historii porannej rutyny przed szkołą) podkreślam linię rzęs czarną kredką z Eveline lub rozcieram lekko granatowo-szarą firmy Loreal. Szybkie i łatwe wyjście!
Tusz do rzęs to chyba najważniejszy dla mnie kosmetyk zaraz po kredce do brwi! Testowałam całą masę różnych, od najdroższych, po te z najniższej półki i... muszę powiedzieć, że ten najtańszy wygrał. Chodzi mi oczywiście o maskarę z Lovely, o której każdy już chyba słyszał, bo jest o niej pełno pozytywnych opinii w internecie. Kosztuje ona tylko 9zł, a idealnie wydłuża i pogrubia rzęsy. Nie osypuje się i na moich rzęsach wytrzymuje cały dzień. Plus, ma świetną szczoteczkę.
Nigdy robiąc zakupy nie skupiam się na ustach, zwątpiłam w to, że kiedykolwiek kupię sobie jakąś pomadkę. Na ustach zawsze mam którąś z moich Baby Lips widocznych na zdjęciu. Muszę zaopatrzyć się w jakąś nową, chodzi mi o tą wersję Electro, która ma świetne kolorki! Niestety w żadnej drogerii u mnie w mieście nie są one dostępne.
Mam nadzieję, że post Wam się spodobał. Stwierdzam, że tego typu posty są najbardziej czasochłonne, przynajmniej dla mnie, kiedy o każdym kosmetyku chcę napisać chociaż trochę. :D
Możecie pisać mi w komentarzach jaka jest Wasza makijażowa rutyna oraz polecać mi różne produkty, czasem mam ochotę wypróbować coś nowego i sama nie wiem co. :)
Miłego wieczoru!